Jeszcze niedawno pokazanie dopracowanego, rozbudowanego prototypu było pewnego rodzaju demonstracją kompetencji i zagłębienia w zagadnienie.
Nie trzeba było specjalnie tłumaczyć, że ktoś poświęcił na nią czas. Było to widać. Oczywiście nie oznaczało to, że rozwiązanie jest dobre, ale przynajmniej mogliśmy zakładać, że ktoś nad nim pracował.
Dzisiaj to założenie zaczyna tracić sens.
Mogę w ciągu jednego popołudnia stworzyć interaktywny prototyp, który wcześniej wymagałby tygodni pracy. I kiedy pokazuję go innej osobie, pojawia się problem, którego wcześniej właściwie nie było.
Które elementy świadomie zaprojektował? Które zostały zaproponowane przez AI? A które po prostu zaakceptował, bo wyglądały całkiem rozsądnie?
Osoba oglądająca prototyp nie ma możliwości tego rozróżnić.
Może więc założyć, że wpisałem trzy zdania, zrobiłem sobie kawę i wróciłem po gotowy produkt.

Co zabawne, czasami rzeczywiście można tak pracować.
Profesjonalny wygląd rozwiązania przestaje być dowodem profesjonalnego myślenia.1
1 i nigdy tak nie było ale jak by na to nie patrzeć takie uproszczenie funkcjonowało
Zauważam jednak ciekawą zmianę podczas prezentowania własnych projektów. Coraz większe znaczenie ma nie to, co pokazuję, ale jak głęboko potrafię wyjaśnić poszczególne decyzje.
Dlaczego proces wygląda właśnie tak? Co stanie się w nietypowej sytuacji? Jakie ograniczenia uwzględniłem? Dlaczego zrezygnowałem z pewnych funkcjonalności?
Każda świadoma odpowiedź buduje zaufanie. Każde „tak zaproponowało AI” może je osłabiać, jeżeli nie potrafię wyjaśnić, dlaczego tę propozycję zaakceptowałem.
Jest w tym pewien paradoks.
Im mniej pracy wymaga ode mnie wykonanie projektu, tym więcej muszę ujawnić własnego myślenia, żeby inni mogli zaufać jego jakości.
Być może właśnie tutaj zaczyna się istota zmiany, jaka jest rola projektanta?
Nie muszę już osobiście tworzyć każdego elementu. Tak jak architekt nie musi układać cegieł, żeby odpowiadać za projekt budynku.
Ale muszę potrafić uzasadnić decyzje, rozumieć konsekwencje i zakwestionować rezultat, nawet jeśli wygląda doskonale.
Bo samo zaakceptowanie propozycji nie czyni mnie jeszcze jej świadomym autorem.
Przez lata budowaliśmy zaufanie, pokazując, co potrafimy zrobić. Teraz coraz częściej będziemy musieli pokazywać, dlaczego zdecydowaliśmy się zrobić właśnie to.
W świecie, w którym niemal każdy może stworzyć profesjonalnie wyglądające rozwiązanie, kompetencją staje się nie tyle umiejętność jego wytworzenia, ile zdolność wzięcia za nie świadomej odpowiedzialności i zrzucenie z innych wzięcia za nią odpowiedzialność.
