Kategorie
Lab Projektowanie

Cienka linia

Jeszcze niedawno pokazanie dopracowanego, rozbudowanego prototypu było pewnego rodzaju demonstracją kompetencji i zagłębienia w zagadnienie.

Nie trzeba było specjalnie tłumaczyć, że ktoś poświęcił na nią czas. Było to widać. Oczywiście nie oznaczało to, że rozwiązanie jest dobre, ale przynajmniej mogliśmy zakładać, że ktoś nad nim pracował.

Dzisiaj to założenie zaczyna tracić sens.

Mogę w ciągu jednego popołudnia stworzyć interaktywny prototyp, który wcześniej wymagałby tygodni pracy. I kiedy pokazuję go innej osobie, pojawia się problem, którego wcześniej właściwie nie było.

Które elementy świadomie zaprojektował? Które zostały zaproponowane przez AI? A które po prostu zaakceptował, bo wyglądały całkiem rozsądnie?

Osoba oglądająca prototyp nie ma możliwości tego rozróżnić.

Może więc założyć, że wpisałem trzy zdania, zrobiłem sobie kawę i wróciłem po gotowy produkt.

Co zabawne, czasami rzeczywiście można tak pracować.

Profesjonalny wygląd rozwiązania przestaje być dowodem profesjonalnego myślenia.1

1 i nigdy tak nie było ale jak by na to nie patrzeć takie uproszczenie funkcjonowało

Zauważam jednak ciekawą zmianę podczas prezentowania własnych projektów. Coraz większe znaczenie ma nie to, co pokazuję, ale jak głęboko potrafię wyjaśnić poszczególne decyzje.

Dlaczego proces wygląda właśnie tak? Co stanie się w nietypowej sytuacji? Jakie ograniczenia uwzględniłem? Dlaczego zrezygnowałem z pewnych funkcjonalności?

Każda świadoma odpowiedź buduje zaufanie. Każde „tak zaproponowało AI” może je osłabiać, jeżeli nie potrafię wyjaśnić, dlaczego tę propozycję zaakceptowałem.

Jest w tym pewien paradoks.

Im mniej pracy wymaga ode mnie wykonanie projektu, tym więcej muszę ujawnić własnego myślenia, żeby inni mogli zaufać jego jakości.

Być może właśnie tutaj zaczyna się istota zmiany, jaka jest rola projektanta?

Nie muszę już osobiście tworzyć każdego elementu. Tak jak architekt nie musi układać cegieł, żeby odpowiadać za projekt budynku.

Ale muszę potrafić uzasadnić decyzje, rozumieć konsekwencje i zakwestionować rezultat, nawet jeśli wygląda doskonale.

Bo samo zaakceptowanie propozycji nie czyni mnie jeszcze jej świadomym autorem.

Przez lata budowaliśmy zaufanie, pokazując, co potrafimy zrobić. Teraz coraz częściej będziemy musieli pokazywać, dlaczego zdecydowaliśmy się zrobić właśnie to.

W świecie, w którym niemal każdy może stworzyć profesjonalnie wyglądające rozwiązanie, kompetencją staje się nie tyle umiejętność jego wytworzenia, ile zdolność wzięcia za nie świadomej odpowiedzialności i zrzucenie z innych wzięcia za nią odpowiedzialność.

Kategorie
Lab Projektowanie

Projektujemy szybciej, niż rozumiemy

Zaczynam mieć dziwne poczucie, że im więcej projektuję z Ai, tym mniej czasu spędzam na samym projektowaniu.

Kiedyś stworzenie rozbudowanej makiety wymagało wielu godzin pracy. Każdy ekran, interakcję czy zależność trzeba było zbudować, przemyśleć i poprawić.

Było to czasochłonne, momentami nudne i zapewne w dużej części zupełnie niepotrzebne ale miało jedną zaletę, którą zawsze doceniałem. Tworzenie było jednocześnie procesem rozumienia i synchronizowania tej wiedzy z innymi.

Kiedy budowałem kolejne elementy rozwiązania, siłą rzeczy musiałem zastanawiać się nad ich działaniem. W trakcie pracy odkrywałem zależności, których wcześniej nie przewidziałem. Zadawałem sobie pytania, które nie pojawiłyby się na etapie samego pomysłu, a inni korygowali mój kierunek tworząc nowe powiązania.

Dzisiaj coraz rzadziej buduję poszczególne elementy. Definiuję cel, kontroluję logikę, oceniam wynik. To, co wcześniej zajmowało kilka dni, potrafi powstać w kilkanaście minut. Nie muszę już ręcznie budować wszystkiego, co wymyśliłem.

Nareszcie!

tenor

Po latach przesuwania prostokątów, wyrównywania komponentów technologia wreszcie daje pole na logikę rozwiązania. Przecież czekałem na to tak długo…

Tylko że pojawia się pewien problem.

Rozwiązania zaczynają powstawać szybciej,
niż jesteśmy w stanie je wspólnie zrozumieć.

Coraz częściej patrzę na gotowy rezultat i zdaję sobie sprawę, że więcej czasu zajmuje mi przeanalizowanie wszystkich zależności, decyzji i konsekwencji, a następnie zbudowanie tego samego zrozumienia w zespole, niż zajęło mi stworzenie tego rozwiązania.

Rozumiem ogólny zamysł. W końcu to ja go zdefiniowałem. Rozumiem podstawowe procesy i wiem, jakie problemy chcę rozwiązać, ale niekoniecznie rozumiem już wszystkie szczegóły, zależności i konsekwencje.

AI potrafi zaproponować całe fragmenty rozwiązania, których nie opisałem wprost. Uzupełnia brakujące elementy, interpretuje intencje, tworzy własne założenia. Czasami bardzo trafne. Czasami zupełnie przypadkowe.

W efekcie dostaję coś, co wygląda na bardziej kompletne, niż jest w rzeczywistości, a ponieważ całość prezentuje się całkiem przekonująco, łatwo uznać, że skoro działa, to najwyraźniej wszystko jest w porządku.

Problem pogłębia się, kiedy takie rozwiązanie trafia do zespołu. Każdy widzi ten sam prototyp, ale niekoniecznie rozumie stojące za nim decyzje. To, co dla mnie jest oczywistym założeniem, dla programisty może być jedynie domysłem, a dla osoby odpowiedzialnej za biznes, zupełnie inną interpretacją.

Możemy patrzeć na ten sam prototyp,
a rozumieć / „widzieć” zupełnie inny produkt.

Przynajmniej do momentu, kiedy ktoś zada pierwsze naprawdę dobre pytanie.

W programowaniu od lat funkcjonuje pojęcie długu technologicznego. Możemy zbudować coś szybciej, korzystając z uproszczeń, za które później przyjdzie nam zapłacić.

Zaczynam dostrzegać podobny mechanizm w projektowaniu. Nazywamy go długiem poznawczym (Cognitive Dept1).

1 Margaret-Anne Storey, From Technical Debt to Cognitive and Intent Debt (ACM Queue, 2026)

Każde rozwiązanie, które powstało szybciej, niż zdążyłem je świadomie przeanalizować, może pozostawić po sobie pewną zaległość. Coś, czego jeszcze nie rozumiem. Decyzję, której konsekwencji nie sprawdziłem. Założenie, którego nawet nie zauważyłem.

Wszystko powstaje tak płynnie, że trudno znaleźć moment, w którym należałoby powiedzieć: stop, teraz muszę naprawdę zrozumieć, co właśnie stworzyliśmy. Zresztą po co się zatrzymywać, skoro możemy wygenerować kolejne pięć wariantów? W końcu produktywność rośnie. Liczba dostarczanych rozwiązań również. Tylko poziom naszego zrozumienia niekoniecznie nadąża za tym imponującym wykresem.

Przypomina mi się Solaris Stanisława Lema

Solaris. Kanon Lema Lem Stanisław

Ludzkość bada tajemniczy ocean pokrywający odległą planetę. Powstają teorie, klasyfikacje, obserwacje i całe biblioteki opisujące jego zachowanie. Naukowcy wiedzą o nim coraz więcej. Potrafią nazywać zjawiska, opisywać struktury i dokumentować kolejne obserwacje, a mimo to fundamentalna natura oceanu pozostaje dla nich niezrozumiała.

W tej historii zawsze podobało mi się, jak Lem uchwycił przepaść pomiędzy zgromadzoną wiedzą, a prawdziwym poznaniem. Widać tu pewną analogię.

Możemy mieć coraz bardziej szczegółowe opisy naszych rozwiązań. Coraz więcej ekranów, dokumentacji, zależności, interakcji i scenariuszy działania. Możemy nawet poprosić AI, żeby wyjaśniło nam każdy fragment tego, co właśnie wygenerowało, ale opis nie jest jeszcze zrozumieniem.

Można wiedzieć bardzo dużo o tym, jak coś działa, i nadal nie rozumieć, dlaczego powinno działać właśnie w ten sposób.

Co więcej, samo wyjaśnienie wygenerowane przez AI może być równie przekonujące jak rozwiązanie, którego dotyczy.
Dostajemy więc opis, który tłumaczy wcześniejszy opis.
A jeśli nadal czegoś nie rozumiemy, możemy oczywiście poprosić o jeszcze dokładniejsze wyjaśnienie. Ocean Lema prawdopodobnie byłby zachwycony.

Przez lata staraliśmy się skracać czas potrzebny na przejście od pomysłu do gotowego rozwiązania. Budowaliśmy narzędzia, które miały uwolnić nas od powtarzalnych czynności. Automatyzowaliśmy procesy, rozwijaliśmy biblioteki komponentów, tworzyliśmy coraz lepsze środowiska projektowe. Wszystko po to, żeby mniej czasu poświęcać na wykonywanie, a więcej na myślenie.

Teraz wreszcie mamy narzędzia, które realizują tę obietnicę w stopniu, jakiego jeszcze niedawno trudno było sobie wyobrazić.

I co robimy z odzyskanym czasem?

Kategorie
Projektowanie

Tworzenie własnych narzędzi. Od warsztatu taty do cyfrowego świata AI.

Od lat obserwuję, jak mój tata, który zajmuje się renowacją starych samochodów, w swoim warsztacie korzysta z narzędzi, które… sam zbudował. Jeśli czegoś mu brakuje,
po prostu to tworzy. Dorabia uchwyty, podpory, ściski, różne drobne narzędzia. Wszystko dopasowane dokładnie do jego potrzeb.

2025: Koniec cyklu UX i nowa autonomia

To zawsze robiło na mnie wrażenie, bo jego warsztat to nie tylko miejsce pracy, ale też przestrzeń, którą sam dla siebie zaprojektował.

Nasz własny Pinin

W świecie cyfrowym właśnie dzieje się coś bardzo podobnego. Rewolucja związana z AI zmienia sposób, w jaki tworzymy i pracujemy. Oczywiście przyniesie też sporo chaosu i przeciętnych efektów, ale na chwilę skupmy się na jej pozytywnej stronie.

Nigdy wcześniej nie byliśmy tak samowystarczalni jak teraz. Wcześniej zawsze brakowało nam jakiegoś elementu układanki: grafik nie potrafił programować, programista nie miał wyczucia estetyki, a projektant często nie znał się na kodzie.

Dziś – z pomocą AI – możemy budować własne środowisko pracy, dopasowane do nas jak rękawiczka. Główne narzędzia, takie jak Figma czy Android Studio, oczywiście pozostają, ale tworzenie własnych dodatków, automatyzacji czy pluginów stało się banalnie proste.

Dla przykładu: wczoraj stworzyłem prosty plugin do Figmy, który zbiera wszystkie elementy ze strony i wyświetla je w osobnym oknie. Ktoś mógłby powiedzieć: „Przecież jest panel Assets!”. Jasne, ale ja wolę mieć wszystko po swojemu – w oknie, które otwieram jednym kliknięciem.
I teraz mogę.

Tworzenie własnych narzędzi. Od warsztatu taty do cyfrowego świata AI.
Link do pluginu

Kiedyś zrobienie czegoś takiego zajęłoby mi dwa tygodnie i wymagało sporo samozaparcia. Dziś? Dwie, może trzy godziny – i gotowe.

I to jest właśnie coś, co najbardziej mnie cieszy w tej zmianie – pojawia się nowy typ twórcy: „cyfrowy rzemieślnik„

Ktoś, kto nie tylko korzysta z narzędzi, ale też nadaje im własny charakter – tak jak dawni rzemieślnicy potrafili dostroić każde dłuto do siebie.

Kategorie
Projektowanie

Projektowanie wizji przyszłości w organizacjach technologicznych

W większości firm technologicznych można wyróżnić dwie główne grupy procesów projektowych:

Nasz własny Pinin

Pierwsza grupa skupiona wokół tworzenia nowego produktu / kierunku firmy – proces innowacyjny, w którym powstaje coś, czego wcześniej nie było.

Nasz własny Pinin

Druga grupa to utrzymanie i rozwój istniejących rozwiązań – skupiony na optymalizacji, poprawie użyteczności, wydajności i stabilności działania.

Obie grupy procesów są niezbędne, ale różnią się naturą i rytmem pracy. Pierwsza wymaga eksploracji, niepewności i zdolności tworzenia nowych znaczeń. Druga – precyzji, powtarzalności i doskonalenia tego, co już istnieje.

W praktyce oznacza to, że projektowanie oparte o wizję znajduje swoje zastosowanie głównie w procesach tworzenia nowych produktów, narzędzi i kierunków rozwoju.

Tam, gdzie organizacja stoi przed wyzwaniem wyobrażenia sobie tego, czego jeszcze nie ma – potrzebna jest metoda, która pozwoli zsynchronizować różne perspektywy i stworzyć wspólny obraz lub obrazy przyszłości.

Projektowanie w oparciu o wizję

To sposób pracy projektowej, w którym głównym celem procesu jest zbudowanie jednego lub wielu obrazów przyszłości zrozumiałych w ten sam sposób przez wszystkich uczestników procesu.

Nie chodzi tu o stworzenie idealnego rozwiązania, lecz o synchronizację wyobrażeń – wspólne zrozumienie tego, co tworzymy i dlaczego. Jakość rozwiązania przyjdzie sama, jako efekt dobrze zsynchronizowanego procesu.

Synchronizacja wyobrażeń jako rdzeń procesu

Człowiek, w przeciwieństwie do maszyn lub Profesora X (Charles Xavier), nie potrafi przesyłać obrazów myśli. Komunikujemy się za pomocą słów, gestów i dokumentów – środków, które są nieprecyzyjne i wieloznaczne.

Dlatego kiedy mówimy o rozwiązaniu wyłącznie w formie ustnej lub opisowej, każdy uczestnik procesu buduje w swojej głowie własny, nieco inny obraz. Te obrazy mogą być do siebie „bliskie”, ale nigdy nie są identyczne.

Właśnie dlatego w projektowaniu w oparciu o wizję rozwiązanie pełni funkcję synchronizatora wyobrażeń.

To nie tylko prototyp, makieta czy diagram – to narzędzie porozumienia, które pozwala ludziom zobaczyć to samo i rozmawiać o tym samym.

Rozwiązanie jako narzędzie, nie cel

W klasycznych podejściach projektowych rozwiązanie często jest celem samym w sobie. W tym modelu przeciwnie – rozwiązanie jest środkiem do budowania wspólnego rozumienia. Może być wielokrotnie zmieniane, ewoluować, a nawet zostać odrzucone. Najważniejsze, że umożliwia synchronizację zespołu wokół jednego obrazu przyszłości.

Budowanie wizji1 rozwiązania to złożony, wieloetapowy proces, w którym uczestniczą różne zespoły organizacyjne.

Celem jest nie tylko opracowanie kierunku strategicznego, ale też stworzenie spójnych reprezentacji przyszłości – różnych wariantów tego, jak rozwiązanie lub organizacja może wyglądać za kilka lat.

1 Tak na marginesie: dobrze mieć wizję… opłaconą.

Był rok 2000. Środek wakacji, dzień jak co dzień: upał, nuda i zero planów. Siedzimy z kumplami na kanapie, w tle szumi wentylator.

Nagle mój kolega, z miną filozofa, mówi:
– Mam wizję…

Na co jego brat, bez chwili zawahania, rzuca:
– Masz… ale nieopłaconą!

(W tamtym czasie istniała jeszcze „Wizja TV” – pierwsza polska satelitarna platforma cyfrowa, która wystartowała w 1998 roku. Kto pamięta, ten pamięta 😉)

Każdy z tych wariantów staje się hipotezą, którą można testować, porównywać i rozwijać. Dzięki temu organizacja zyskuje nie tylko plan, ale też zdolność do myślenia wizualnego i systemowego – umiejętność wspólnego przewidywania i współtworzenia przyszłości.

Dlaczego to tak trudny proces?

Ponieważ wymaga zmiany sposobu myślenia.
Nie chodzi już tylko o rozwiązanie problemu, lecz o wspólne zrozumienie tego, co naprawdę chcemy osiągnąć.
To wymaga czasu, rozmów, eksperymentów i gotowości na niepewność.

Takie podejście często powoduje dyskomfort wśród członków zespołu. W tradycyjnym modelu rozwiązanie jest ostatecznym dowodem jakości pracy projektanta – efektem dogłębnych analiz, badań, testów A/B i wielu iteracji prowadzących do „najlepszego możliwego rezultatu”.

W projektowaniu opartym o wizję jest inaczej.
Projektant tworzy wstępne, celowo niedoskonałe rozwiązanie – oparte na danych i analizach, ale wciąż płynne, otwarte na interpretacje i zmiany. Nie chodzi o perfekcyjny projekt, lecz o wizualny punkt odniesienia, który pozwala zsynchronizować wyobrażenia wszystkich uczestników procesu.

Dodatkowa trudność polega też na tym, że wizja nie powstaje w jednym miejscu – tworzy się na styku wielu perspektyw: użytkowników, biznesu, technologii, strategii i emocji zespołu. Zsynchronizowanie tych światów w jeden wspólny obraz to właśnie sedno procesu.

Projektowanie w oparciu o wizję nie jest tylko metodą pracy, lecz sposobem myślenia o projektowaniu.

To świadome używanie wizualnych reprezentacji, prototypów i wspólnych modeli po to, by ludzie mogli zobaczyć to samo i działać w tym samym kierunku.

To podejście nie gwarantuje szybkich rezultatów – ale tworzy fundamenty dla organizacji, które potrafią projektować swoją przyszłość świadomie.

Wizja jako kompas dla Discovery

Aby lepiej zrozumieć miejsce projektowania wizji w strukturze działań projektowych, warto spojrzeć na nią nie jako na osobny poziom, ale jako kompas, który przenika wszystkie poziomy odkrywania (Discovery).

Wizja nie kończy się na strategii – wpływa również na decyzje taktyczne i działania operacyjne.

Na poziomie strategicznym pomaga odpowiedzieć na pytanie „dlaczego to robimy?”, na taktycznym – „jakie możliwości warto eksplorować?”, a na operacyjnym – „czy to, co dziś dostarczamy, naprawdę przybliża nas do tej przyszłości?”

PoziomCelTypGłówne pytania
StrategicznyZrozumieć przyszły
kierunek firmy
Strategic DiscoveryCo jest warte odkrywania? Dlaczego to ważne?
TaktycznyZnaleźć najlepsze rozwiązanie w ramach kierunkuProduct DiscoveryJak to najlepiej rozwiązać? Czy to działa?
OperacyjnyUdoskonalać, skalować, optymalizowaćDelivery / Continuous ImprovementJak to działa? Jak to ulepszyć?

Wizja w tym ujęciu nie jest kolejnym etapem w hierarchii – jest źródłem orientacji, które łączy wszystkie poziomy.
To wspólna perspektywa, która pomaga zespołom rozumieć, po co to robimy, niezależnie od tego, czy projektują nową funkcję, czy optymalizują proces.

Projektowanie oparte o wizję to nie metoda ani faza projektu, ale sposób utrzymywania spójnego kierunku w świecie pełnym zmian. To narzędzie synchronizacji, które pozwala ludziom w organizacji widzieć ten sam horyzont – niezależnie od tego, czy patrzą z perspektywy strategii, produktu czy operacji.

Bo organizacje, które potrafią świadomie projektować swoją przyszłość, nie tylko reagują na to, co nadchodzi – one potrafią nadawać kierunek zmianom, zanim te się wydarzą.

Poniżej przykładowy model Strategic Discovery Process który powstał, by zapewnić strukturę i jasność w tym złożonym zadaniu.

Podglad 3 Scaled
Kategorie
Projektowanie

Przyszłość projektowania produktów cyfrowych

Dla każdego projektanta przejście od sztywnych, desktopowych narzędzi jak Photoshop, Axure, Adobe XD czy Sketch do chmurowych rozwiązań takich jak Figma czy Framer było krokiem milowym.

Dzięki temu przeszliśmy od pracy na statycznych ekranach i e-mailowych ping-pongach, do wspólnej pracy w czasie rzeczywistym z całymi zespołami produktowymi.

Kiedyś

Przyszłość projektowania produktów cyfrowych

Dzisiaj

Przyszłość projektowania produktów cyfrowych

Od tego momentu projektanci zaczęli odgrywać znacznie bardziej strategiczną rolę – nie tylko projektując interfejsy, ale aktywnie współtworząc kierunek rozwoju produktu i mając realny wpływ na decyzje biznesowe. Projektowanie przestało być etapem końcowym, a stało się integralną częścią procesów decyzyjnych.

Co sprawiło, że ta zmiana była możliwa? Przede wszystkim nowe narzędzia – to one stworzyły przestrzeń do lepszego zrozumienia i współpracy. Dzięki nim łatwiej było nam pokazać sens naszych działań, wyjaśnić procesy, opowiedzieć o decyzjach i ich konsekwencjach.

Możliwe że dzięki tej większej przejrzystości zbudowaliśmy przestrzeń, w której projektowanie mogło stać się językiem współpracy.

To była ogromna zmiana – nie tylko w sposobie, w jaki tworzymy cyfrowe doświadczenia, ale też w znaczeniu roli projektanta w organizacji.

Przed nami może rysować się kolejny istotny krok naprzód. Tym razem chodzi o znacznie głębszą integrację z technologią – z backendem, z logiką działania systemów. A wszystko dzięki: Node Interface i boomu na automatyzację.

Jutro

Przyszłość projektowania produktów cyfrowych
Node Interface – co to takiego?

Node Interface to graficzny interfejs, który pozwala użytkownikowi budować logikę działania procesu lub systemu poprzez łączenie węzłów (nodes). Każdy węzeł reprezentuje jakąś funkcję, operację lub przepływ danych. To podejście znane jest projektantom i developerom z narzędzi takich jak Blender Shader Editor, Unreal Engine, Unity czy Cinema 4D – gdzie od lat świetnie sprawdza się w wizualnym tworzeniu skomplikowanych struktur i zależności.

Przykładowy proces z n8n.io

2025: Koniec cyklu UX i nowa autonomia

Od dłuższego czasu procesy były wizualizowane z wykorzystaniem BPMN (Business Process Model and Notation), jednak zazwyczaj pełniły funkcję dokumentacyjną, pełną i bardzo skomplikowaną zamiast model wspierający współpracę między interesariuszami.

Przyszłość projektowania produktów cyfrowych

Dziś nowy, bardziej uproszczony sposób myślenia wkracza w obszar automatyzacji i integracji systemów – za sprawą narzędzi takich jak n8n.io, Zapier, Plumb i wiele innych, które wyrastają jak grzyby po deszczu.

Dlaczego ma to znaczenie dla projektantów?

Do tej pory programiści nie potrzebowali wizualnej reprezentacji kodu – i pewnie nadal jej nie potrzebują 😉. Ale to, co zaczyna się dziać obok tradycyjnego developmentu, może na zawsze zmienić sposób, w jaki budujemy rozwiązania cyfrowe.

Node Interface umożliwia coś niesamowitego: zrozumienie i współtworzenie logiki działania systemu nawet przez osoby nietechniczne. Coś, co wcześniej było ukryte w czeluściach backendu, staje się teraz widoczne, edytowalne i zrozumiałe dla zespołów projektowych.

Zrozumienie logiki działania rozwiązania stanowi przecież fundament projektowania, zwłaszcza w przypadku złożonych systemów.

Nowa jakość współpracy

W obecnym modelu często mamy sytuację, gdzie zespół UX projektuje ekrany, zespół dev implementuje lecz gdy pojawia się potrzeba zmiany logiki działania – np. kolejności kroków w procesie, sposobu walidacji czy reguł automatyzacji – zaczynają się schody, nowe taski, sprinty i frustracje.

Node Interface może to zmienić. Pozwoli całemu zespołowi faktycznie współtworzyć system, a nie tylko jego wizualną fasadę. Może zwiększyć ilość „tanich” pośrednich iteracji, a to szansa na głębsze zrozumienie działania produktu i realny wpływ na to, jak zachowuje się system, nie tylko jak wygląda.

Nadchodzi nowy etap

Jeśli nauczymy się pracować w node interface’ach i będziemy mogli „widzieć cały proces” – od inputu użytkownika po wynik działania systemu – to otwieramy zupełnie nowy rozdział projektowania.

To nie tylko kolejny etap integracji z zespołami technologicznymi. To zmiana paradygmatu: od projektowania ekranów do projektowania zachowania i działania systemu jako całości.

Kategorie
Lab Projektowanie

Diagram As-Is, a ogólna teoria komunikacji

Jednym z najważniejszych etapów pracy projektowej jest stworzenie, już na samym początku, wspólnego „obrazu świata” zagadnienia, nad którym pracujemy.
Obrazu, który wszyscy członkowie zespołu będą interpretować w możliwie podobny sposób.

Dlaczego to takie ważne?

Świetnie obrazuje to prosty eksperyment z klockami. Jedna osoba otrzymuje gotową konstrukcję, a następnie, siedząc plecami do pozostałych uczestników, musi wytłumaczyć im, jak ją odtworzyć. Nie może pokazać oryginału ani wskazać palcem żadnego elementu. Ma do dyspozycji wyłącznie słowa.

Pierwsza próba często kończy się niepowodzeniem albo trwa tak długo, że uczestnicy zaczynają tracić cierpliwość.

Problem nie polega na tym, że ludzie nie potrafią układać klocków. Problem polega na tym, że każdy może inaczej interpretować te same komunikaty.

Co oznacza „połóż klocek poziomo”? Względem czego? Która strona jest lewa, a która prawa? Co właściwie oznacza „nad”, „obok” albo „na środku”?

Zanim zaczniemy budować, musimy uzgodnić wspólny język, czyli definicje, zasady i punkty odniesienia.

Nie wystarczy mówić o tym samym.
Trzeba jeszcze wyobrażać sobie to samo.

Ten prosty eksperyment prowadzi nas do znacznie szerszego zagadnienia, którym od lat zajmują się badacze komunikacji.

Niklas Luhmann, twórca teorii systemów społecznych, zwracał uwagę, że komunikacja nie polega na prostym przekazywaniu informacji od jednej osoby do drugiej. Jest procesem obejmującym trzy nierozłączne selekcje: informacji, zakomunikowania i rozumienia. Co istotne, samo rozumienie nie oznacza jeszcze zgody ani identycznej interpretacji.1

1 Niklas Luhmann, Systemy społeczne. Zarys ogólnej teorii, Nomos, Kraków, 2007. W szczególności koncepcja komunikacji jako syntezy trzech selekcji: informacji, zakomunikowania i rozumienia.

Michael Fleischer w swojej Ogólnej teorii komunikacji przedstawia z kolei konstruktywistyczne spojrzenie na komunikację i jej rolę w tworzeniu społecznych obrazów rzeczywistości.2

2 Michael Fleischer, Ogólna teoria komunikacji, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław, 2007.

Z perspektywy projektowania prowadzi nas to do bardzo praktycznego problemu.

Kiedy podczas spotkania rozmawiamy o „użytkowniku”, „procesie”, „produkcie” czy „systemie”, możemy posługiwać się dokładnie tymi samymi słowami, a mimo to wyobrażać sobie zupełnie inne rzeczy.

Każdy z nas interpretuje zagadnienie przez pryzmat własnej wiedzy, doświadczeń i przyjętych założeń.

Nie mamy bezpośredniego dostępu do wyobrażeń drugiego człowieka. Możemy jedynie próbować je zrozumieć poprzez komunikację.

I tutaj pojawia się rola diagramu.

Nie sprawi on, że nagle wszyscy zaczniemy myśleć identycznie. Pozwoli jednak uzewnętrznić nasze wyobrażenia i stworzyć wspólny punkt odniesienia, wokół którego możemy uzgadniać znaczenia.

Diagram jest więc nie tylko narzędziem wizualizacji informacji, ale również narzędziem komunikacji.

Nie przedstawia rzeczywistości w całej jej złożoności. Przedstawia pewien model rzeczywistości, który możemy wspólnie obserwować, kwestionować i rozwijać.

Od teorii do praktyki projektowej

Teraz przenieśmy te rozważania do pracy zespołu projektowego.

Jeżeli na wczesnym etapie nie stworzymy wspólnego diagramu zagadnienia, nad którym pracujemy, możemy przez wiele tygodni prowadzić rozmowy, opierając się niemal wyłącznie na komunikacji słownej. Każdy uczestnik będzie budował własny obraz rzeczywistości, interpretując te same pojęcia przez pryzmat swoich doświadczeń, wiedzy i założeń.

W efekcie ogromna część pracy zespołu sprowadzi się do wielogodzinnych dyskusji, których rzeczywistym celem będzie nie tyle rozwiązanie problemu, ile uzgodnienie, o czym właściwie rozmawiamy.

Wprowadzenie diagramu, nawet bardzo niedoskonałego, zasadniczo zmienia tę sytuację.

Zamiast kilku indywidualnych wyobrażeń otrzymujemy jeden wspólny punkt odniesienia. Nie musi być poprawny ani kompletny. Z pewnością będzie wymagał wielu korekt, uzupełnień i uzgodnień. Ale od tej chwili wszyscy możemy patrzeć na to samo, wskazywać konkretne elementy, kwestionować zależności i wspólnie poprawiać model.

Diagram nie musi przedstawiać prawdy. Musi pozwalać nam wspólnie do niej dochodzić.

To właśnie jedna z najważniejszych funkcji wizualizacji w projektowaniu. Redukcja złożoności poprzez stworzenie wspólnego obrazu rzeczywistości.

Mechanizm pozornie oczywisty, a jednak zaskakująco często pomijany w codziennej pracy projektowej.

Ważne, aby pierwszy diagram nie próbował wyjaśniać wszystkiego.

Powinniśmy zacząć od perspektywy ogólnej Helicopter View. Pokazać najważniejsze obiekty, relacje i granice systemu. Tyle, ile potrzeba, aby uczestnicy mogli szybko zrozumieć przedstawiony model i skonfrontować go z własnym wyobrażeniem zagadnienia.

To już samo w sobie jest trudnym zadaniem.

Dopiero kiedy uda nam się uzgodnić ogólny obraz, możemy stopniowo zagłębiać się w szczegóły, czyli tzw. Deeper View.

Najpierw wspólne rozumienie całości. Potem analiza poszczególnych elementów.

Czy wiemy, z czego składa się nauka?

Wyobraźmy sobie, że chcemy zaprojektować nowy sposób nauki języka obcego.

Od czego zaczniemy?

Możemy od razu dyskutować o metodach nauczania, ćwiczeniach, aplikacjach czy wykorzystaniu sztucznej inteligencji. Każdy uczestnik projektu będzie miał własne doświadczenia i przekonania dotyczące tego, jak najlepiej uczyć się języka.

Ale zanim zaczniemy projektować rozwiązanie, warto zadać znacznie prostsze pytanie:

Z czego właściwie składa się zagadnienie, którym chcemy się zająć?

To pytanie stało się punktem wyjścia do diagramu, który przygotowałem wspólnie z Sistalks na potrzeby nauki języka angielskiego.

Zamiast rozpoczynać od kolejnych lekcji, reguł gramatycznych i pojedynczych zagadnień, spróbowaliśmy najpierw zobaczyć całość.

Jakie obszary tworzą język? Jakie są pomiędzy nimi zależności? Co musimy zrozumieć wcześniej, a czym możemy zająć się później? Jak uporządkować tak rozległą dziedzinę, żeby nie zgubić się w szczegółach?

Powstała mapa obszarów języka angielskiego.

Nie jest kompletna. Nie jest też jedynym właściwym sposobem przedstawienia tej dziedziny. Cały czas ją rozwijamy, uzupełniamy i korygujemy.

Ale spełnia swoje podstawowe zadanie, pozwala nam wszystkim odwoływać się do tego samego obrazu zagadnienia.

Dopiero na jego podstawie możemy sensownie rozmawiać o tym, jak zaprojektować proces nauki, jakie elementy są najważniejsze i w jaki sposób powinny być ze sobą powiązane.

Co ciekawe, taka mapa może być równie wartościowa dla osoby, która chce się języka nauczyć.

Zamiast przemierzać kolejne lekcje bez świadomości tego, gdzie właściwie znajduje się w całym procesie, otrzymuje obraz dziedziny, którą próbuje opanować.

Może zobaczyć, co już zna, czego jeszcze nie rozumie i jakie obszary pozostają do odkrycia.

Ten sam diagram staje się więc zarówno narzędziem projektowym, jak i narzędziem poznawczym.

Najpierw zobaczmy całość

Ten sposób myślenia można zastosować niemal wszędzie.

Projektując usługę, możemy zacząć od mapy jej uczestników i zależności. Projektując organizację, od obrazu procesów, odpowiedzialności i przepływu informacji. Próbując zrozumieć nową dziedzinę, od mapy jej najważniejszych pojęć.

Nie chodzi o stworzenie idealnego diagramu. Chodzi o stworzenie pierwszego diagramu, który będziemy mogli wspólnie kwestionować i poprawiać.

Zanim zaczniemy rozwiązywać problem, spróbujmy wspólnie zobaczyć świat, w którym ten problem istnieje.

Nie dlatego, że diagram da nam wszystkie odpowiedzi.

Ale dlatego, że bez wspólnego obrazu możemy przez długi czas udzielać różnych odpowiedzi na pytania, których nigdy tak naprawdę wspólnie nie uzgodniliśmy.

Kategorie
Projektowanie

Ekspedycje projektowe

Jak stworzyć zespół projektowy, który wyznaczy drogę jakości w Twojej firmie?

Działania na rzecz jakości mogą przebiegać równolegle z innymi projektami. Można je realizować poprzez jeden dedykowany zespół „zespół namiotowy” lub kilka równoległych ścieżek, które łączą się w jedną całość.

Ekspedycje projektowe
Przykładowa karta ekspedycji projektowej

Skąd wzięła się inspiracja? Zespoły projektowe, które zajmują się jakością w wielu firmach, mają wiele analogi do zespołów zdobywających szczyty górskie.

Alpinizm wymaga nie tylko siły fizycznej, ale również umiejętności technicznych, wiedzy o środowisku górskim i zdolności podejmowania szybkich decyzji w trudnych warunkach. Bezpieczeństwo jest priorytetem, a alpiniści często muszą radzić sobie z ekstremalnymi warunkami pogodowymi, lodowymi ścianami, czy nagłymi zmianami sytuacji.

Takiego dramatyzmu w zespołach projektowych na szczęście nie doświadczymy, jednakże konieczne jest przypisanie powagi sytuacjom, aby stworzyć zgrany i wzajemnie wspierający się zespół.

Historia alpinizmu górskiego1 ma swoje korzenie w XIX wieku, gdy zaczęto zdobywać najwyższe szczyty Alp. Później alpiniści poszerzyli swoje horyzonty, podbijając góry na wszystkich kontynentach, w tym mityczne szczyty Himalajów i Karakorum.

Otworzyli wszystkim głowy, że można.

W kontekście projektowym, aby skonsolidować ludzi, niezbędny jest wspólny cel – taki, który jest zarówno szeroki, jak i jasno określony.

Aby ekspedycja mogła się zrealizować trzeba zbudować zespół namiotowy.

Ekspedycje projektowe

Interdyscyplinarny, ale działający w ramach jednego wysokopoziomowego celu. Z pełnym poczuciem odpowiedzialności i bezpieczeństwem we własnym środowisku, a co za tym idzie, możliwością polegania na innych z zespołu.

W zespołach alpinistycznych lider jest nieodłącznym elementem, w projektowych może być obecny, ale nie jest to konieczne. Rozpoczynając projekt interdyscyplinarny, stajemy w obliczu politycznego nacisku różnych grup w organizacji. Tworząc zespół, chcemy uniknąć nadmiernego akcentowania na jedną stronę od samego początku, lider powinien wyłonić się naturalnie w trakcie wyprawy.

Idealnie by było, gdyby zespół nie był większy niż 5-osobowy, ale maksymalny poziom równego zaangażowania w ramach jednego namiotu przyjmuje się 8 osób.

Pogłębiając temat zespołu, możemy określić atrybuty tak jak w zespole alpinistycznym. Możemy użyć np. metody FRIS2 albo Gallupa, aby odkryć indywidualne cechy członków zespołu i jeszcze lepiej zrozumieć z kim będziemy współpracować w projekcie, tworząc różnorodną społeczność.

2 FRIS to prosta metoda odkrywania stylów myślenia i podejmowania decyzji w Twoim zespole

Zamiast dzielić ludzi na lepiej lub gorzej funkcjonujących, podkreślamy unikalność każdego sposobu myślenia.

Jeśli mamy już zespół możemy rozpocząć budowę jednego obrazu As-Is dla wszystkich perspektyw w zespole tak, aby wreszcie zespoły silosowe zaczęły widzieć jeden obraz zagadnienia / problemów.

3 Mapowanie wrażeń James Kalbach

Kategorie
Projektowanie

Poruszenie wieloryba

Czyli jak wpływać na duże organizacje
będąc planktonem?

Nasz własny Pinin

Każda duża organizacja posiada tak wiele projektów i tak wiele celów do osiągnięcia, że czasem oddolne inicjatywy, które najlepiej wskazują kierunki, nie zostają zauważone.

Pracujemy często, przerzucając jedną kupkę piachu na drugą, albo – co gorsza – kopiemy w głąb bez celu w kierunku Chin1 do momentu, aż sytuacja staje się nie do wytrzymania i wymaga gruntownej przebudowy założeń.

1 Moja babcia tak mówiła, a teraz zerkam i do Chin bym się nie dokopał … sprawdźcie

Mapa antypodów

Jeśli jesteśmy zaangażowani, posiadamy dużo determinacji i wiemy co może uleczyć sytuację, to jesteśmy w stanie spowodować zmianę. Możemy mieć wpływ na biznes.

Wieloryba nie poruszy jednostka, wieloryba może poruszyć ławica, a w organizacjach, aby oddolna inicjatywa przebiła się do szerokiego grona, potrzebuje zespołu, który pociągnie za sobą wielu ludzi i będzie w ramach swoich obszarów pociągał kolejnych do momentu, aż wpłynie na poruszenie wieloryba.

Ale jak zbudować jakość?
Jak być pewnym wytyczonych kierunków?

Wszystko zaczyna się od momentu, w którym widzimy, że siedzimy w silosie i aby z niego wyjść trzeba zacząć rozmawiać z innymi działami i zaprosić ich do wspólnej eksploracji sytuacji zastanej (As-Is).

W takich momentach pomagają interdyscyplinarne ekspedycje projektowe. Powiecie: ale to nic innego jak zespół projektowy! I tu przychodzi mała, aczkolwiek kluczowa różnica.

Nie potrzebujemy standardowego zespołu, jakich wiele w naszych organizacjach. Jeśli chcemy wykonać przeskok jakościowy, potrzebujemy naznaczyć zespół wagą sprawy. Zapewnić mu bezpieczeństwo i czas. Określić drugi tor dla wyprawy.

Poruszenie wieloryba

Kategorie
Projektowanie

Pozornie nuda

Rok w Allegro był niezwykle intensywny, do tego stopnia, że pomimo mojej wielkiej pasji do tworzenia marek, nie udało mi się stworzyć żadnej w tym czasie.

Oczywiście mógłbym mieć poczucie rozczarowania, ale przyznam, że projektowo to był świetny rok, mimo że graficznie mało projektowałem.

Logotyp Allegro — projekt Marcin Bartusik

A co robiłem? Współtworzyłem i nadal tworzę wizję dla Customer Back Office System, czyli przestrzeni, w której rozwiązywane są wszystkie sprawy klienta w Allegro – na zapleczu.

Naszymi celami nie jest ilość sprzedanych produktów ani ilość klientów, a jakość rozwiązywania problemów pracowników i klientów. To pozwala poczuć misję UX w całym znaczeniu tego słowa.

Skala Allegro początkowo wgniata w ziemię (ponad 120 narzędzi administratorskich), lecz po 6-miesięcznej analizie osiągnęliśmy wizję, która pomoże wznieść Allegro na jeszcze wyższy poziom. Teraz pozostaje tylko ruszyć wieloryba 🙂

Na cały proces tworzenia wizji CBS składa się wiele warstw od stworzenia interdyscyplinarnego zespołu namiotowego, tworzenie zasad dla Design Systemu po komunikację w organizacji o nowym rozwiązaniu.

Byłem też szczęśliwcem, który miał możliwość stworzyć logikę, UI i user flow dla intranetu Allegro | Home oraz logikę i user flow dla portalu Allegro | Jobs z ogłoszeniami, który właśnie na dniach miał premierę.

W tle wojna, resztki pandemii, tylko kosmici mogliby nas zaskoczyć. Chwilowo stabilnie.

Kategorie
Projektowanie

Komponent finansowy

Miałem możliwość realizować bardzo ciekawy projekt nietypowego komponentu w standardowym procesie zakupowym
wraz z zespołem z global4net.

Przejście z koszyka do płatności (Krok 1) oraz z płatności (Krok 2) do podsumowania (Krok 3) to typowy proces e-commercowy, który w przypadku systemu MyBenefit (dla którego był projektowany) potrzebuje dodatkowych elementów takich jak źródła finansowania (nietypowe, bo banki punktów) oraz musi uwzględniać różne typy produktów: produkty jednorazowe, turystykę i produkty abonamentowe.

1 Banki punktów to miejsca, w które firmy przelewają środki dla pracowników. Pracownicy mogą z punktów kupować różne usługi / kody wartościowe / abonamenty np. medyczne, ubezpieczeniowe itp.

Komponent, o którym mowa zaznaczyłem zakreśleniem.

Krok I – Koszyk
Krok II – Płatność

Krok III – Podsumowanie

Jeśli się przyjrzeć z bliska, posiada bardzo dużo informacji wymaganych przez dział prawny, ale dostosowany jest tak aby zminimalizować poczucie przytłoczenia, poprzez wydzielenie przestrzeni zgodnie z zasadami Gestalten.

Proces zakupowy dla produktów jednorazowych

Komponent finansowy

Proces zakupowy dla turystyki

Komplikacja pojawia się wtedy, gdy chcemy każdy proces zakupowy obsłużyć w podobnej ścieżce, a posiadamy różne segmenty produktów, w tym przypadku turystykę.

Komponent finansowy

Proces zakupowy dla abonamentów

Komponent finansowy

Pewnie w kolejnych iteracjach będzie można zrobić to lepiej, ale jak na pierwszy cykl, uchwycone zostały wszystkie wymagania biznesowe, prawne i uspójnienie estetyczne tak trudne dla wielu segmentów produktowych.